EDWARD GUZIAKIEWICZ
O młodości,
pracy i zmartwychwstaniu

Szkice i medytacje
Z Janem Pawłem II. Dialog międzypokoleniowy, doświadczenie wiary

 

Książeczka powstawała blisko dziesięć lat, a złożyły się na nią szkice i refleksje, zamieszczane przez autora na łamach periodyków katolickich, przede wszystkim wrocławskiego «Nowego Życia». Jest więc poniekąd składanką, jednak nie przypadkową. Motywem, wiążącym te z pozoru oderwane tematycznie teksty w zwartą całość jest znany cytat z «Promethidiona» Cypriana Kamila Norwida, dotyczący pracy, piękna i zmartwychwstania... Są tu prezentowane jej fragmenty.

 

Rozdział czwarty
Wobec powołania i pracy zawodowej


N

urtujące nastolatków pytania o tożsamość, typu: Kim jestem?, Co sobą reprezentuję?, Ku czemu dążę?, są w gruncie rzeczy pytaniami o podstawowe relacje z otaczającym ich światem. Podobnie jak dziecko, dorosły czy osoba w podeszłym wieku, młody człowiek spełnia się bowiem w określonych warunkach kulturowych, społecznych, ekonomicznych i politycznych. A przede wszystkim w określonym entourage ludzkim. I to nawet wówczas, gdy z pozoru jest samotnikiem, odludkiem i mrukiem, a z racji introwertycznego charakteru czuje się bezludną wysepką, rzuconą kaprysem Stwórcy na bezmiary błękitnego Pacyfiku. Nastolatek jest związany ze środowiskiem, w którym dorastał i z nim się utożsamia. Jednak nie do ostatnich granic. Wie, że nie może wciąż tkwić w kolebce lub bez końca kryć się za sukienką matki. Niby dorastające pisklę ma zgodnie z odwiecznymi prawami natury odfrunąć z przyciasnego już gniazda, w którym z czasem przestaje się mieścić. Pociąga go to, co kryje się za linią horyzontu, chętnie więc wygląda za opłotki i decyduje się na intrygujące eskapady w nieznane. W miarę tego jak dojrzewa, ulegają polaryzacji jego relacje ze środowiskiem. Przestaje biernie ulegać wpływom najbliższego otoczenia, zwłaszcza rodziny. Staje się coraz bardziej krytyczny i poddaje w wątpliwość uświęcone przez tradycję sposoby myślenia o życiu. Manifestuje się siła jego młodej osobowości. Zaczyna inspirować innych, niekiedy buńczucznie narzucając im swój punkt widzenia i usiłując kształtować ich poglądy i postawy. W miarę upływu czasu wywiera też coraz większy wpływ na zainteresowania, systemy wartości i wybory osób, które są mu bliskie lub o które się najczęściej ociera.

W życiu młodego człowieka pojawia się coraz więcej niewiadomych, a układy równań egzystencjalnych stają się trudniejsze. Zmienia się jego psychika, zmienia się także ciało, niepokojąco uwyraźniające cechy płciowe, zmieniają się ponadto obszary zainteresowań. Poruszając się coraz pewniej i swobodniej w obrębie własnego dziedzictwa narodowego i kulturowego, nastolatek odkrywa nowe intrygujące punkty odniesienia dla siebie. Świat przyodziewa się dla niego w barwne szaty i odsłania przed nim coraz liczniejsze sekrety. Ciekawy wszystkiego chłopak ma więc wiele porywających go i pasjonujących zajęć. Angażuje się w nowe przedsięwzięcia. Dziewczyna uwrażliwia się z kolei na bogactwo własnych uczuć, wrażeń i wzruszeń, co się ściśle wiąże z odkrywaniem powołania do macierzyństwa.


Poznać i zrozumieć samego siebie


Szukającym konstytutywnych dla młodej osobowości płaszczyzn odniesienia wypada wskazać przede wszystkim rodzinę, będącą pierwszym „polem psychologicznym” i najwcześniejszym „obszarem zaangażowania” nastolatka. Więzi rodzinne decydują w pierwszej kolejności o tym, jaki system wartości utrwali się w psychice młodego człowieka. Jego samooceny zależeć będą w dużej mierze od tego, w jakiej rodzinie urodził się i wyrósł, jak również od tego, jakie ideały i wzory w procesie wychowania mu ukazano. Nie jest — na przykład — tajemnicą, że wyniesiony z domu obraz ojca wpływa znacząco na obraz Boga i innych autorytetów, z którymi przyjdzie się mu zetknąć. Od relacji wewnątrzrodzinnych, a także od temperamentu i charakteru, siły woli i zdobytej wiedzy, zależy w poważnym stopniu jego przyszły stosunek do tego, co niesie życie. Czy stanie się optymistą, mającym na nosie różowe okulary i wierzącym w przyszłość czy też wietrzącym tylko przegraną pesymistą, nie widzącym sensu w stawianiu przed sobą poważniejszych zadań życiowych?

Chłopcy i dziewczęta w wieku dorastania określają się wyraźnie w relacji do rozmaitych grup rówieśniczych, najczęściej związanych ze szkołą i miejscem zamieszkania. W okresie późniejszym — również w relacji do obiektu lub obiektów pożądania. Znaczenie ma również stosunek do własnego ciała. Korzystna aparycja jawi się chłopcu, a jeszcze wyraźniej dziewczynie, jako walor, niezbędny przy poszukiwaniu partnera życiowego. To, czy kilkunastolatka jest ładna we własnych oczach, czy nie, może mieć niejednokrotnie decydujący wpływ na całość jej samooceny, a w konsekwencji na to, że odważnie ukierunkuje się na sukces życiowy i nie będzie zmuszona zrezygnować z własnych ambicji. Troska o urodę jest więc najczęściej jej oczkiem w głowie. Pragnienie posiadania dobrze zbudowanego, męskiego ciała jest silne u chłopców. Liczą się siła i przebojowość. Tężyzna fizyczna, którą „sprawdzają” na rówieśnikach, siłując się z nimi i tłukąc ich pięściami, jest w ich okresie życia swoistym potwierdzeniem tego, że i w przyszłości poradzą sobie w trudnych sytuacjach. Weryfikują swą sprawność wirtualnie, próbując swych sił w wyrafinowanych grach komputerowych. Ich ambicją staje się — m.in. — zdobycie prawa jazdy. W tym kontekście są również ważne osiągnięcia sportowe.


Projekt życia i powołanie


Samooceny nastolatków i nastolatek są jeszcze zmienne. Jest to zrozumiałe, ponieważ ci nie osiągnęli jeszcze stabilizacji, a ich osobiste i społeczne układy odniesienia ciągle się kształtują. Kluczowym zadaniem rodziców i wychowawców w tym okresie jest uwrażliwianie ich na to, co stanowi prawdziwy cel wieku młodzieńczego — a mianowicie: odkrycie powołania. „Można powiedzieć, nawiązując do Ewangelii — pisze papież Jan Paweł II w liście apostolskim „Parati semper” — że młodość to czas rozpoznawania talentów. Równocześnie zaś jest to czas wchodzenia na wielorakie szlaki, po których rozwijała się i nadal rozwija cała ludzka działalność, praca i twórczość” (DMCS 12). Powołanie powinno być jasne, wyraźne i konkretne. Nastolatek ma je odkryć i podjąć pierwsze poważne kroki w kierunku jego urzeczywistnienia.

W rzeczonym liście apostolskim Jan Paweł II rozróżnia między „projektem życia”, zatem pewną ostrożną wizją przyszłości, do której nastolatek stopniowo się przymierza, widząc przed sobą różne możliwości samorealizacji, a powołaniem, w którym „dochodzą do głosu różne czynniki wzywające”. Projekt życia jest skonkretyzowaną potencjalnością. Jest czymś teoretycznym, rodzajem planu i sam w sobie jeszcze niewiele znaczy. Zwracając się jednak ku tym, którzy go „wzywają”, nastolatek zaczyna go stopniowo aktualizować, nadając mu konkretne kształty. Powyższe rozróżnienie ma wagę nie tylko wtedy, kiedy nastolatka przyzywają rodzice i wychowawcy lub przedstawiciele różnych instytucji, szkół wyższych, firm, zakładów pracy (tu np. powołanie do wojska) ukazujący mu właściwe hierarchie wartości, na których wspiera się „atrakcyjny dla młodego serca ideał do urzeczywistnienia”, lecz również wtedy, kiedy przyzywa go Bóg, Stwórca i Ojciec (por. DMCS 9). Powołanie życiowe staje się — we wskazanym kontekście — powołaniem chrześcijańskim i odpowiedzią na wezwanie Chrystusa: „Chodź za Mną!” (Mt 19, 21). Niby Abraham, który z wiarą odpowiada na wezwanie Boga (por. Hbr 11, 1), udaje się nastolatek w drogę, by dotrzeć do swojej Ziemi obiecanej.

Spontaniczny pęd do poznania świata jest jedną z koronnych cech młodości. Bez żywiołowego zachłystywania się tym, co intrygujące w otoczeniu nie mógłby normalnie przebiegać rozwój kilkunastolatka. Poznając sekrety życia dorosłych, literaturę piękną, dzieła sztuki i architektury, stykając się z osiągnięciami techniki, z tym, co oferują media: kino, telewizja i Internet, lecz również z urokami przyrody, stopniowo dorasta on do poprzeczki, jaką ustawia przed nim społeczność, która go wydała i w której tkwi, będąc jej „lepszą cząstką”. W liście apostolskim „Parati semper” papież Jan Paweł II uwypukla znaczenie rzeczonego pędu poznawczego, przypominając, że wzrastanie — niejako ze swej natury — dokonuje się w kontakcie ze światem zewnętrznym w czterech zasadniczych układach odniesienia: w obcowaniu z przyrodą, w obcowaniu „z dziełami człowieka” (kultura, nauka i technika) oraz „z samymi żywymi ludźmi”. Papież wskazuje zarazem na wertykalny wymiar tego procesu, a mianowicie na obcowanie z Bogiem (por. DMCS 14).

(...)

M e n u

I n n e